dokładnie 12 po godzinie 12, w środku nocy zadzwoniłam do Matta, alby mu złożyć życzenia urodzinowe. gdy Matt odebrał zaczęliśmy się śmiać mega głośno i nie potrafiliśmy przestać. nie wiem co się stało, ale jego głos lekko łagodził wszystko, co się we mnie dzieje. kochany. nie widziałam go miesiąc. tęsknię. kocham nasze rozmowy o seksie i jedzeniu. ciągle mi mówi, że jestem ideałem. jezuniu. on tak bardzo jest w moim 'typie' (: nic. chyba zacznę zbierać na nowy aparat. założę album, będę robić do niego zdjęcia z każdego ważnego wydarzenia w moim życiu.
pierwsze zdjęcie będzie z Mateuszem. wyobrażam sobie już nawet nas stojących obok siebie i obejmujących się. haha. i ten kontrast naszych kolorów skóry. um. jestem senna. chyba bardzo lubię pisać. to tak bardzo odpręża. litery mają sens, układają się tak pięknie w wyrazy, zdania... za 10 lat serio napiszę swoją autobiografię. po czym zostanę uznana za obłąkaną, młodą kobietę i trafię do szpitala psychiatrycznego w którym zredukują wszystkie moje poglądy za pomocą kilkudziesięciu Vatów prądu. uh. wydaje się nie możliwe w XXIw. a jednak nadal to robią. pamiętam jak Avis mi opowiadała.,, hmh. bezcelowe pisanie jest super. lepiej mi. idę spać. ostatni łyk pomarańczowej herbaty z imbirem. ahhh
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz